Artur Boruc nie musiał zagrać nawet jednego meczu, by zarobić miliony. Prawie 10 milionów euro wpłynęło na konto polskiego bramkarza w poprzednim sezonie. Artur Boruc nie musiał zagrać ani jednego meczu, aby zarobić kolosalne pieniądze.

Zawrotna gaża Artura Boruca

Artur Boruc grał w Bournemouth od 2014 roku, choć pierwszy sezon był zawodnikiem wypożyczonym z Southhampton. Dopiero w 2015. roku związał się z Bournemouth na stałe i przez kolejne dwa lata, tak jak sezon wcześniej, był podstawowym zawodnikiem drużyny. W kolejnych sezonach jednak Eddie Howe stracił do niego zaufanie i w miejsce Artura coraz częściej na boisko wychodził Aaron Ramsdal. Pierwszym rezerwowym został Mark Travers.

W poprzednim sezonie Boruc nie zagrał ani jednego meczu. Eddie Howe uparcie stawiał na Ramsdale’a, który powoli, acz bezsprzecznie stawał się numerem jeden drużyny. Rola Artura Boruca została w ten sposób ograniczona do treningów. Mimo to Polak nie miał powodów, by narzekać na swoje dochody. Na liście najlepiej zarabiających graczy rezerwowych w Premier League, którą corocznie prezentuje tabloid „The Sun” Boruc zajął czwartą pozycję. Jego tygodniowy zarobek wynosił 40 tysięcy funtów, co dało mu w przeciągu roku zarobek rzędu 2 milionów. Po przeliczeniu z funta na złotówkę oznacza to 9,6 miliona złotych rocznie.

Na liście „The Sun” wyżej od Artura Boruca znaleźli się jedynie Jose Izquierdo z Brighton, Joe Hart z Burnley oraz Sergio Romero z Manchesteru United. Boruc po opuszczeniu Bournemouth podpisał roczny kontrakt z Legią Warszawa, z której odszedł 15 lat wcześniej, do szkockiego Celticu Glasgow.

Comments are closed.

More in:Wiadomości